Tuesday, March 16, 2010

Guns. Lots of guns. / Broń. Dużo broni.

The family recently extended their collection of weapons, so we got together to shoot. The smell of gunpowder in the air, cracking guns, flying shells. I chose a handsome Ruger caliber 22. I’m always unexpectedly good at shooting. But the Ruger, though at first seemed so light, after a few rounds started to feel way heavier. My hands started to shake and I started to miss. Too bad Lee wasn’t there. We are always competing with each other, and what better opportunity is there?


Rodzina powiększyła ostatnio swoją kolekcję broni, więc umówiliśmy się na strzelanie. Powietrze pachnące prochem strzelniczym, huk i latające łuski. Ja wybrałam przystojnego Rugera kaliber 22. Strzelanie zawsze niespodziewanie dobrze mi idzie. Tyle że Ruger, chociaż poczatkowo wydawał sie ważyć niewiele, po kilku rundach zrobił się ciężki. Ręce zaczęły mi się trząść i zaczęłam pudłować. Szkoda, że Lee z nami nie było. My rywalizujemy ze sobą przy każdej możliwej okazji, a o lepszą okazję trudno!


















Sunday, March 14, 2010

The Light / Światło






The light. Begin to bleed, Begin to breathe, Begin to speak.

Światło. Zacznij krwawić, Zacznij oddychać, Zacznij mówić.

-Kate Bush

Friday, March 12, 2010

What we've been up to in SC / W co się wpakowaliśmy w Południowej Karolinie

We've been back for over two months now. I can't believe it's been this long! We've been truly enjoying all the things we didn't have on our trip: a bed, regular showers, a real kitchen (an oven!) and an option of hanging out in two separate rooms (if we feel like it).
I wasn't sure what to do with this blog, after all it was meant to document our travels and we are not traveling right now. I went back to my abandoned personal blog for a while. But I've missed sharing with you.
And so here's a little update. More to come.

Jesteśmy z powrotem od ponad dwóch miesięcy. Trudno mi uwierzyć, ze to już tak długo! Korzystamy z tego wszystkiego, czego nie mieliśmy podczas naszej podroży: łóżka, codziennych pryszniców, prawdziwej kuchni (piekarnik!) i możliwości przebywania w dwóch różnych pomieszczeniach (jeśli mamy na to ochotę).
Nie wiedziałam co zrobić z tym blogiem, w końcu miał to być blog z podróży, a my przecież teraz nie podróżujemy. Wróciłam na jakiś czas do mojego porzuconego osobistego bloga. Ale tęskniłam za dzieleniem się z Wami.
A więc małe uaktualnienie. Więcej wkrótce.


Lee started to cook more. Mainly Indian food. And he's not capable of cooking without drinking.
Lee zaczął więcej gotować. Głównie potrawy indyjskie. A gotować Lee bez drinków nie potrafi.






Lee took naps in unexpected spots.
Lee drzemał w nieoczekiwanych miejscach.

We practiced eco gift wrapping aka 'now, open the pot!'.
Praktykowaliśmy ekologiczne opakowanie prezentów, czyli 'zajrzyj do garnka!'.

For his 29th birthday Lee got his dream torte: three potato layers.
Na 29. urodziny Lee dostał tort swoich marzeń: trzy warstwy ziemniaczane.


The long-awaited new computer finally arrived.
Dotarł do nas długo wyczekiwany nowy komputer.

We dog-set handsome Cooper for a month.
Przez miesiąc zajmowaliśmy się przystojnym Cooperem.



We rediscovered a nearby lake. It's only a walk away.
Przypomnieliśmy sobie, że jezioro jest tylko o spacer od domu.