Thursday, October 13, 2011

Cup of coffee: "I'm burning up... got any cream?"


The café I worked at is a very special place. Various sins, smaller and larger, which I witnessed during the years I spent working in bars and restaurants - are totally absent there. What is present are some fantastic owners with huge hearts, who care about their staff, but also watch their business well and have eyes in the back of their heads. They are the first to roll up their sleeves. And they always follow the rules - an unexpected inspection from the health department, IRS, or immigration brings no fear.

I was comfortable on my first day, on day two, I felt like I had worked there forever, and by the end of the week, we were a family. When I was leaving, I cried my eyes out.

The café serves breakfast and lunch, and the menu is the typical American grub: pancakes, omelets, waffles, French toast, burgers, sandwiches, smoothies, and coffee.


Café, w której pracowałam, jest miejscem wyjątkowym. Przeróżne grzechy i grzeszki, które obserwowałam przez lata pracy w przeróżnych restauracyjnych i barowych przybytkach - nieobecne. Obecni za to fantastyczni właściciele z wielkim sercem, którzy dbają o kadrę, ale równocześnie pilnują interesu i mają oczy dookoła głowy, którzy są pierwsi do zakasania rękawów, i którzy wszystko robią uczciwie - niestraszna im niespodziewana kontrola sanepidu, fiskusa, urzędu imigracyjnego.

Już pierwszego dnia czułam się swobodnie, drugiego dnia miałam wrażenie, że pracuję tam od zawsze, a pod koniec tygodnia byliśmy zżyci jak rodzina. Kiedy ich opuszczałam, płakałam jak bóbr.

Café serwuje śniadania i lunche, a menu jest typowo amerykańskie: penkejki, omlety, wafle, francuskie tosty, hamburgery, kanapacze, smoothies, kawa.


Blueberry pancakes.
Penkejki z jagodami.

Chicken pot pies.
Typowe amerykańskie chicken pot pies - zapieczone w cieście kawałki kurczaka i warzywa w sosie.

I always brought my Pentax to work, so when the ground shook, I walked outside with my camera in hand. I think that B.'s face (you might remember him from the party) expresses what we all felt. I had time to take two pictures. Life went back to normal very quickly, but the earthquake was the talk of the town. Until everybody's attention shifted to the impending hurricane, that is.

Do pracy zawsze zabierałam Pentaxa, więc kiedy zatrzęsła się ziemia, wyszłam z nim na ulicę. Myślę, że mina B., którego pamiętacie może z imprezy, oddaje to, co czuliśmy wszyscy. Zdążyłam zrobić tylko dwa zdjęcia - po chwili życie wróciło do normy, choć całe miasto mówiło o tym jeszcze przez kilka dni, do czasu kiedy uwaga wszystkich zwróciła się w stronę nadciągającego huraganu.

People working in the nearby buildings evacuated onto the street. In apartments and offices located above second floor, objects had fallen off furniture and walls.

Z okolicznych budynków ewakuowali się pracownicy. W mieszkaniach i biurach powyżej pierwszego piętra spadały rzeczy z mebli i ścian.

A few days later, Irene came. There were many fallen trees, and they were removed off important routes first. This poor car stood like this for a few days.

Kilka dni później przeszła Irenka. Powalonych drzew była cała masa, ale usuwano je w pierwszej kolejności z ważnych dróg i ulic. Ten biedny samochód stał tak przez kilka dni.


5 comments:

  1. Swietny post!
    Ty tak ciekawie opowiadasz o zwyklym/niezwyklym dniu z zycia...

    ReplyDelete
  2. Gosia+Pentax to para idealna.

    ReplyDelete
  3. kocham kocham twoje zdjecia z pentaxa.
    szczegolnie przedostatnie!

    ReplyDelete
  4. Dzięki! Dobrze mi z moim Pentaxem. Lubię to jak się czuję kiedy przez niego patrzę. Lubię to, że nie muszę się z nim 'szczypać' i wrzucam go do torby bez pokrowca. Lubię to, że nikt na niego nie patrzy pożądliwie. Często wolę jego towarzystwo od towarzystwa pana Canona.

    ReplyDelete
  5. Niesamowita ta kafejka. Gdyby mnie kiedyś zawiało w jej okolice, pobiegłabym tam w te pędy;-)

    ReplyDelete

Tyler: Can I ask your name?
Ally: Anonymous.
Tyler: Anonymous? Is that Greek?