Tuesday, July 19, 2011

Where do bugs go to the bathroom?


When there were two pairs of closed doors between us and the cats, we'd sometimes open the window wide. These are the last pics from our apartment. It will be missed.
Kiedy między nami a kotami były dwie pary zamkniętych drzwi, zdarzało nam się otwierać na oścież okno. To już ostatnie zdjęcia z naszego mieszkania. Będziemy za nim tęsknić.

Sky-divers were landing on the Main Square. Some of them were showing off so much by doing some suicidal tricks, that I had to keep putting the camera down so that I could cover my eyes.
Na Rynku lądowali spadochroniarze. Niektórzy tak się popisywali samobójczymi trikami, że musiałam odkładać aparat, żeby zasłaniać oczy.

I feel like a bore torturing people with pictures of flowers, but I just can't stop myself. This sky!!!
Czuję się jak nudziara zamęczająca otoczenie zdjęciami kwiatków, ale nie mogę się powstrzymać. To niebo!!!






And a slightly less friendly version on a different day. All sky pics are untouched.
I w mniej przyjaznej odsłonie innego dnia. Wszystkie zdjęcia nieba bez ulepszeń.


Please forgive me, here's our toilet. This random hair making suggestions as to what part of the body is served here, made me laugh hysterically.
Proszę mi wybaczyć, oto nasz kibelek. Ten przypadkowy włos podpowiadający jakiej części ciała kibelek służy, wywołał u mnie napad głupawki.

Agnieszka and I went to check out Kraków's Photography Month exhibits. I think that next year I might instead stay home to pull my nails out while playing Michael Bolton CDs. More thrills guaranteed!
Wybrałam się z Agnieszką na krakowski Miesiąc Fotografii. Myślę, że w przyszłym roku zostanę raczej w domu aby wyrywać sobie paznokcie i słuchać płyt Wodeckiego. Większe uniesienia gwarantowane.





The above pictures are art, y'all! (because the Photography Month's curators said so).
Powyższe zdjęcia to sztuka, moi drodzy! (bo kuratorzy Miesiąca Fotografii tak powiedzieli).

Doesn't Little Man have a profile of a piglet?
Czy Little Man nie ma profilu prosiaka?


15 comments:

  1. Prosiaka? Nie sądzę. Ale włos wymiótł :D Niestety na przeprowadzkę do Ameryki nie mam co liczyć, więc muszę mieć nadzieję, że w Polsce też się takowy trafi ;) To jak nie w Krakowie to gdzie będziecie mieszkać? Nie odchodź!

    ReplyDelete
  2. Chyba jestem zbyt niedojrzała, bo sztuki nie zrozumiałam, a włos mnie rozbawił. Little Man za firanką to istny prosiaczek!
    Wolę niebo od kwiatków, więc proszę, mogę oglądać bez końca ;).

    ReplyDelete
  3. I love that you "translated" Michael Bolton as Wodecki;-D

    ReplyDelete
  4. Karolina: Tak łatwo się nas Kraków nie pozbędzie. Wracamy, ale niestety już nie do tego samego mieszkania.

    Holga: Łączę się w niedojrzałym niezrozumieniu. Przez cały czas oglądania tych wystaw czułam się jak ofiara ukrytej kamery.

    Anna Maria: Haha, właściwie to Wodecki był pierwszy. Bo to pewniak! Potem dyskutowaliśmy z Lee kto w anglojęzycznym świecie jest równie tragiczny i kiedy pojawił się Michael Bolton, to oboje wiedzieliśmy, że to jest to!

    ReplyDelete
  5. za starym domem tęsknie do dziś

    ReplyDelete
  6. Witam, wiem że jesteś wegetarianką wiec mam do ciebie pytanie jaki jest Twój stosunek do kosmetyków testowanych na zwierzętach. domyślam się że jesteś przeciwna ale czy szukasz i kupujesz tych niewielu które nie są?

    ReplyDelete
  7. Agnieszka: Myślę, że nam też szybko tęsknota nie przejdzie...

    Anonim: Właściwie nie jestem już wegetarianką, bo jem czasami ryby i owoce morza. Co do kosmetyków, to zdarza mi się czasami bezmyślnie kupić kosmetyk, o którym nic nie wiem, ale przeważnie szukam w sklepie lub przez internet tych które nie tylko nie są testowane na zwierzętach, ale również nie zawierają zbędnej chemii, albo (najlepiej) są organiczne.
    Polecam Mad Tea Party jako świetne źródło informacji m.in. na temat kosmetyków, szczególnie te posty: http://teatimeandwhiterabbits.blogspot.com/2011/04/testowanie-na-zwierzetach.html
    http://teatimeandwhiterabbits.blogspot.com/search/label/BEAUTY%20QUEEN
    Pozdrawiam!

    ReplyDelete
  8. Włos na kiblu- cudowny!:)

    Zdjęcia z miesiąca fotografii...eeeee...no rewelacyjne, zwłaszcza to pierwsze, dwóch lasek na imprezie.

    Powiedz mi Gosia, jak u Ciebie aktualnie z czasem i czy obiektywnie jest co robić w Baltimore (biorąc pod uwagę te upały)?
    Rozważam możliwość odwiedzenia Was w niedługim czasie, skoro sami nie chcecie przyjechać;).

    ReplyDelete
  9. A czemu się przeprowadzacie? :( :P

    ReplyDelete
  10. Kaina: Wykapany prosiak wietnamski. Miałam kiedyś takiego zaprzyjaźnionego, mieszkał w Wambierzycach i wróżyłam nam przyjaźń na całe życie, ale potem usiadła na nim krowa :(

    Ula: Tak myślałam, że Cię nasz kibelek ucieszy ;)
    No tak, tak! Pisałam Ci pod poprzednim postem chyba. Napiszę zaraz na mejla.

    Karolina: Bo przerosły nas koszty utrzymania tego mieszkania. Ale zmiany są dobre :)

    ReplyDelete
  11. Czytalam pod poprzednim postem, ale teraz chcialam troche bardziej uderzyc w konkrety;))).
    Odpisalam Ci juz na maila.

    ReplyDelete
  12. Bo dzisiaj przecież każdy jest artystą fotografem, ot co!

    ReplyDelete
  13. jakie ładne odbicie w oknie na pierwszym zdjęciu. chciałabym mieszkać tak blisko krakowskiego rynku... :)
    O.

    ReplyDelete
  14. udało Ci się świetnie złapać Kraków 'w oknie', na pierwszym zdjęciu!

    ReplyDelete

Tyler: Can I ask your name?
Ally: Anonymous.
Tyler: Anonymous? Is that Greek?