Sunday, December 25, 2011

Oh, don't be so sentimental, mother. Things explode everyday.


That night in Baltimore, I turned on the video mode on my camera for the first time ever. And now, 3 months later, I put shots from that night into my first little video. As you will see, I have absolutely no idea what I'm doing. But as imperfect as it is, working on it was great fun. It made me laugh and cry, and miss our friends like crazy.

Tego wieczoru w Baltimore po raz pierwszy włączyłam funkcję wideo w moim aparacie. Teraz, trzy miesiące później, poskładałam ujęcia z tego wieczoru w mój pierwszy filmik. Jak sami zobaczycie, zupełnie nie mam pojęcia co robię. Ale choć efekty są bardzo niedoskonałe, sam proces był wielką frajdą. Doprowadził mnie do śmiechu, łez i wzmożonej tęsknoty za naszymi przyjaciółmi.



Music/muzyka: Cloud Control, Just for Now

9 comments:

  1. jakoś nie widać żebyś nie wiedziała co robisz :) jeleń na drzwiach.... zabrakło mi slow po tym jak go ujrzałam;)

    ReplyDelete
  2. Mam małą fobię na punkcie takich filmików o niczymwszystkim. Ten dołącza do grona ulubionych! ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. This comment has been removed by the author.

      Delete
  3. Dziękuję! Może dobrze ukrywam swoją niewiedzę? ;) Jelonek pojawił się już w innym wcieleniu w tym poście: http://anothermanstenderloin.blogspot.com/2010/05/i-had-secret-place-too-glen-i-would-lay.html

    ReplyDelete
  4. moim aparatem kręcą filmy wszyscy poza mną. ale powoli się przełamuję. może sprawdzę się jako filmowiec-amator na sylwestrze.. :)

    ReplyDelete
  5. No to czekam na efekty! Ja chyba połknęłam haczyk, ze świąt mam kilkanaście filmików i tylko kilka zdjęć.

    ReplyDelete
  6. Good, except missing you! How about a double Skype date?

    ReplyDelete

Tyler: Can I ask your name?
Ally: Anonymous.
Tyler: Anonymous? Is that Greek?