Monday, January 14, 2013

Day 25. Booms, thunderclaps, explosions, clashes, splashes and roars.



At dusk we meet up with Muchaw. Today is the holiday of Bet Giorgis, but the churchgoers are still congregating, despite the fact that the priest has been screaming into a microphone since at least 5am. Therefore, we first head to the southern cluster of churches, we explored the northern one yesterday.

O świcie spotykamy się z Muchaw. Dzisiaj jest święto Bet Giorgis, ale wierni dopiero się zbierają, choć ksiądz drze się przez głośniki co najmniej od piątej. Najpierw odwiedzamy więc południową grupę kościołów - północną zobaczyliśmy wczoraj. Są piękne, ale moje serce należy do Bet Giorgis.


This painting is likely to have been created around the same time as most of Lalibela churches - in the 12th century (some churches date back as far as the 7th century).
To malowidło prawdopodobnie powstało w tym samym czasie co większość kościołów w Lalibeli - w XII wieku (historia niektórych kościołów sięga aż VII wieku).

I really like this contemporary painting, especially the high-fashion feather coat!
Podoba mi się to współczesne malowidło, a zwłaszcza haute couture wdzianko z piór!
  
A view of Lalibela.
Widok na Lalibelę.

Bet Giorgis is surrounded by hundreds of churchgoers. A speaker hung on a tree is bursting with ear-piercing static and snippets of a priest's voice, who is narrating the story of the Bet Giorgis miracle.
Bet Giorgis otacza tłum wiernych. Z zawieszonego na drzewie głośnika wydobywa się wiele rozdzierającego bębenki trzeszczenia i urywki głosu księdza, który opowiada o cudzie Bet Giorgis. 

The entrance to the rock-hewn path leading to the bottom of Bet Giorgis.
Wejście do przesmyku prowadzącego do podnóża Bet Giorgis.

In the picture above showing Bet Giorgis from the top to the bottom, a small, overgrown basin can be seen. Supposedly, its water has special properties so getting splashed in the face with it is a desired thing.
Na zdjęciu, na którym widoczny jest Bet Giorgis od ziemi aż po dach, wypatrzyć można niewielki, zarośnięty zbiornik. Czerpana z niego woda ma specjalne właściwości, więc warto dostać jej chlustem.

I adore this picture. It transports me back in time, as cliché as it may sound.
Uwielbiam to zdjęcie. Mam wrażenie, że przenosi mnie w czasie, jakkolwiek banalnie to brzmi.

We had dinner at this tiny family-run restaurant recommended to us by Muchaw.
Obiad zjedliśmy w niewielkiej rodzinnej restauracji poleconej przez Muchaw.



According to the plan, tomorrow we should be hitting the road, but we don't feel ready to part with Lalibela just yet. We have a hankering to go to the mountains. We brainstorm and decide that tomorrow we'll have Muchaw take us to a mountain monastery where we'll set up camp. If the tent withholds the rain and we don't get eaten by wolves, we'll stay there for the next few nights.

The devil doesn't sleep. As soon as we make arrangements, I come down with a fever. We go for dinner. I feel worse and worse. When we return to the hotel, I take my temperature: 100.4. We cancel the plans. I just hope it's not malaria. The incubation period is at least 7 days and it's been 8 days since we arrived in Bahir Dar where malaria is present.


Zgodnie z planem, jutro powinniśmy ruszyć w drogę. Nie jesteśmy jednak gotowi pożegnać się z Lalibelą. Ciągnie nas w góry. Robimy naradę i decydujemy, że jutro Muchio zaprowadzi nas do klasztoru w górach, w pobliżu którego rozbijemy obóz. Jeśli namiot wytrzyma ulewy i nie zjedzą nas wilki, to spędzimy tam kolejnych kilka nocy. 

Licho nie śpi. Natychmiast po domówieniu szczegółów dostaję gorączki. Idziemy na obiad. Czuję się coraz gorzej. Po powrocie o hotelu mierzę temperaturę: 38°. Odwołujemy plany. Mam tylko nadzieję, że to nie malaria. Okres inkubacji wynosi co najmniej siedem dni, a od wizyty w Bahir Dar, gdzie malaria jest, mija właśnie ósmy.

10 comments:

  1. Szóste zdjęcie z takim oknem w skale i zieloną otoczką strasznie mi się podoba :)
    Z tym podejrzeniem malarii to był fałszywy alarm, prawda?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Na szczęście tak, choć byliśmy przygotowani i mieliśmy ze sobą leki na malarię.

      Delete
  2. ostatni akapit - straszny. Tak, jak Pan ze zdjęcia. Przepraszam wiem, że to nie miłe.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Haha, który to pan taki straszny?

      Delete
  3. A mnie wszystkie Twoje zdjecia przenosza do Lalibeli Gosiu, a tekst w czasie. Czytajac go bardzo sie wczulam, tak bardzo,ze serce mi zaczelo mocniej bic przy podejrzeniu malarii.^^

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bardzo mi miło. Proszę uspokoić palpitacje, malaria nas ominęła ;)

      Delete
  4. Piekne zdjecia przywiozlas z Etiopii!
    Cos w tej Afryce jest fotogenicznego...

    ReplyDelete
  5. It's going to be ending of mine day, except before end I am reading this impressive article to increase my experience.
    my site - english football latest transfer news premier league

    ReplyDelete
  6. Howdy! I could have sworn I've visited this site before but after going through a few of the articles I realized it's new to
    me. Anyways, I'm certainly pleased I found it and I'll
    be bookmarking it and checking back often!
    Feel free to visit my blog - perfumes baratos

    ReplyDelete

Tyler: Can I ask your name?
Ally: Anonymous.
Tyler: Anonymous? Is that Greek?