Monday, November 11, 2013

The Starship Enterprise had a self-destruct button. I'm just saying.

Last weekend we spent at the family's house, taking care of their dogs and enjoying the comforts. In everyday life we don't miss a TV or a car, but let's be honest - it's nice sometimes to watch a movie on a screen larger that a laptop's or drive out to the countryside. Ubiegły weekend spędziliśmy w domu rodziny, zajmując się ich psami i korzystając z wygód. Na co dzień nie brakuje nam telewizora czy samochodu, ale nie czarujmy się - czasami fajnie jest obejrzeć film na ekranie większym niż ekran laptopa, albo pojechać na za miasto.
Studying the state map in search of a place to spend a few Saturday hours, I discovered how few undeveloped areas there are in Massachusetts. Eventually, we picked South-East, because I spotted  a forest there and, to make it better, it wasn't far from a beach too. Studiując stanową mapę w poszukiwaniu miejsca na spędzenie kilku sobotnich godzin odkryłam jak niewiele jest w Massachusetts niezabudowanych obszarów. Ostatecznie padło na kierunek południowy-wschód, bo wypatrzyłam na mapie las, i to w dodatku las niedaleko plaży.

Stop no 1. Woods/Przystanek 1. Las

Whitney and Thayer Woods - a forest with glacier boulders and a hermit's cave that the trustees insist you visit (what hermit can deal with that?). We were hoping to enjoy our time away from people but we were constantly passed by somebody: by a guy with dogs that attempted to steal our provisions, by a local Jesse Pinkman (3 times!), and by a pair of retirees cutting hubs off the trees. Whitney and Thayer Woods - las z polodowcowymi głazami i jaskinią pustelnika, do której odwiedzenia mocno namawia zarząd lasu (czy jakiś pustelnik to wytrzyma?). Mieliśmy nadzieję odpocząć od ludzi, ale co chwilę ktoś nas mijał, a to pan z psami, które próbowały zjeść nam prowiant, a to miejscowy Jesse Pinkman (trzykrotnie!), a to para emerytów ścinających z drzew huby.


Stop no 2. Farm/Przystanek 2. Farma


On the other side of the woods, lies Weir River Farm. We thought we'd pet animals and buy cheese but, as it turned out, cows and horses could not have cared less about our services, and there was no cheese to be bought as it is a meat farm. We wandered around, stared at the forest from above and set off to see the ocean. Po drugiej stronie lasu znajduje się Weir River Farm. Myśleliśmy, że pogłaskamy zwierzaki i kupimy ser, ale okazało się, że krowy i konie nasze usługi mają w głębokim poważaniu, a sera nie ma, bo to farma mięsna. Pokręciliśmy się trochę, pogapiliśmy na las z góry i ruszyliśmy nad ocean.



Stop no 3. Beach/Przystanek 3. Plaża

Our plan was to walk around the World's End peninsula but we discovered that the place was closing in an hour and the entry fee was $12 (really, the world's end!). And so we visited the free beaches in the area instead. No sand, lots of mud, it's definitely a place to explore in galoshes. Mieliśmy w planie połazić po półwyspie World's End, ale odkryliśmy, że do zamknięcia pozostała godzina, a wejście kosztuje $12 (mają rację, koniec świata!). Odwiedziliśmy więc darmowe plaże w okolicy. Zero piasku, masa błota, zdecydowanie do eksploracji w kaloszach.


7 comments:

  1. Hej ! Nie macie tv? Witam w klubie, my też nie mamy i jakoś żyjemy ; )

    ReplyDelete
  2. Telewizor to narzędzie szatana. :D

    ReplyDelete
  3. Żeby tylko tak łatwo było uwolnić się od komputera...

    ReplyDelete
  4. och, jedzonko na bandamce (istnieje takie slowo w ogole? ;d) <3

    ReplyDelete
    Replies
    1. Została nam kolekcja z czasów kiedy Lee barmanił w gejowskim barze :)

      Delete
  5. Jaki cudowny klimat tych zdjęć... aż pachnie z nich jesiennymi liśćmi :)

    ReplyDelete

Tyler: Can I ask your name?
Ally: Anonymous.
Tyler: Anonymous? Is that Greek?