Thursday, August 23, 2012

Day 5. Gee, I never knew how hard it was to pick a nose.


At 7am, Sharif, our driver for the day, was waiting for us in front of Nagui's house. We set off to see the pyramids. First, those in Giza.

O siódmej rano podjechał pod dom Sharif, nasz kierowca. Ruszyliśmy zobaczyć piramidy. Najpierw te w Gizie.

Even before getting there, we start getting ambushed by aggressive touts of rides on emaciated horses and camels. They chase the car yelling angrily and banging its sides with their fists, and even are throwing themselves onto the hood. We were thankful when Sharif locks the door and keeps firmly fending them off. I'm wondering if those guys really don't realize that scaring the potential (theoretically) clients is not the most successful of strategies?

Jeszcze przed dotarciem do celu zaczęli nas atakować agresywni naganiacze na przejażdżki zabiedzonymi końmi i wielbłądami. Z wściekłym wrzaskiem gonili samochód waląc pięściami w jego boki albo wręcz rzucając się na maskę. Byliśmy wdzięczni Sharifowi, że stanowczo ich odganiał i zablokował drzwi. Zastanawiałam się czy ci naganiacze nie zdają sobie sprawy z tego, że przestraszenie potencjalnego (tylko teoretycznie) klienta to nie jest skuteczna strategia?

It's hard to describe the impression that the pyramids and the Sphinx make. I suspect that in order to preserve my sanity, my mind decided to limit my comprehension of the situation. The situation being, that it is ME, right now, staring at the Pyramid of Cheops, at Sphinx's knocked-off nose and his unfamiliar to me, until now, buns.

Trudno jest mi opisać wrażenie jakie robią piramidy i Sfinks. Podejrzewam, że w trosce o moje zdrowie psychiczne mój umysł na wszelki wypadek blokuje nieco rozumienie sytuacji. Sytuacji, w której to ja, teraz, wpatruję się w Piramidę Cheopsa, w utrącony nos Sfinksa i w jego nieznany mi dotąd zadek.

To be continued/C.d.n.


I knew that the pyramids are very close to the premises of Giza, yet it still shocked me to see this from the car.
Wiedziałam, że piramidy są bardzo blisko zabudowań Gizy, ale ten widok z samochodu i tak mnie zszokował.

Right away, in a crypt, we were attacked by a guard whose job it is to make sure tourists don't take photos inside. No, we were not taking photos, the guard was demanding that we do take them! We did not want to, but he was aggressive so I took one to get him off our backs. Immediately, he started to badger for baksheesh.
Yet, it's not the conning that upset me, it's the fact that in a few years there won't be anything in this crypt to be seen. The walls can be touched, flash photos can be taken, I bet a little greasing could buy you a piece of the wall too.

Zaraz na początku zostaliśmy w krypcie zaatakowani przez pana strażnika, którego zadaniem jest pilnowanie, żeby turyści nie robili w niej zdjęć. Nie dlatego, że robiliśmy zdjęcia, pan strażnik domagał się, żebyśmy je robili! Nie chcieliśmy, ale był agresywny, więc dla świętego spokoju zrobiłam zdjęcie. Pan strażnik natychmiast zaczął dopominać się o bakszysz.
Ale to nie naciągactwo mnie zasmuciło, tylko to, że w tej krypcie wkrótce nie będzie czego oglądać. Ścian można bezkarnie dotykać, fotografować z lampą, za niewielką opłatą można pewnie sobie i odłupać kawałek.

The lame-o. Pics of us and the pyramids.
Zapowiadany obciach. Zdjęcia z piramidami.

The Sphinx has a pretty terrible view from his seat.
Sfinks kiepski ma widok.

The tail. The Sphinx must have been pretty embarrassed when the tail was unearthed.
Ogon. Sfinks musiał być okropnie zawstydzony kiedy ogon został odkopany.








10 comments:

  1. Replies
    1. I'd get to live in one of may favorite cities, hang out with cute boys and be a bad-mouthed local celebrity? Yes, we can.

      Delete
  2. złote obcasy babeczki na ostatnim zdjęciu. osom ;P

    ReplyDelete
    Replies
    1. Też zwróciłam na nie uwagę. Boskie!

      Delete
  3. jaki cudny, zadowolony wielbłąd :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. E... robi dobrą minę do złej gry.

      Delete
  4. Mamy identyczne zdjęcia turystów pod wieżą w Pizie.
    Nigdy nie pojadę do Egiptu, zawsze to wiedziałam, ale teraz jestem o tym przekonana!

    Bardzo dobrze piszesz!

    ReplyDelete
    Replies
    1. O rany. Zniechęciłam Cię do Egiptu? Nie taki był mój cel. Egipt to fascynujący kraj, a Egipcjanie to niezwykle przyjaźni, gościnni ludzie. Przynajmniej my takie mieliśmy wrażenie. Naciągacze i natrętni sprzedawcy są także w wielu innych krajach, choćby w Maroku. Trzeba pamiętać, że Egipt, dla którego przychody z turystyki są niezwykle istotne, stracił ich w ostatnim czasie 95%. Nic dziwnego, że o turystę się zaciekle walczy (i czasem niechcący zastrasza lub zniechęca). Mam nadzieję, że dasz Egiptowi szansę :)

      Delete
  5. Nie mogę spokojnie patrzeć na Twoje zdjęcia. Ściska mnie w dołku i czuję się już tak bardzo zachęcona do wyjazdu, że wolę o tym nie myśleć, skoro i tak nie wyjadę.

    ReplyDelete
  6. Gosiu! Relacja fantastyczna. Świetne zdjęcia i teksty! Zamarzyłam o powrocie do tego kraju, o poznaniu go Z innej, mniej komercyjnej strony. Dzięki!
    I jeszcze - ostatnie zdjęcie rozłożyło mnie na łopaty!

    ReplyDelete

Tyler: Can I ask your name?
Ally: Anonymous.
Tyler: Anonymous? Is that Greek?