Sunday, March 8, 2015

Oh, and please tell me you at least got the saffron corn with jalapeño homey butter.


'Home is where my cat is'. The apartment in Asheville instantaneously became a home. 'Home is where my cat is'. Mieszkanie w Asheville natychmiast stało się domem.

The kitchen turned into my office, Lee ruled the bathroom (we'll talk about that in a moment). Kuchnia została moim biurem, Lee rządził łazienką (o tym za chwilę).

We occupied the first floor. Little Man enjoyed walks in the garden we shared with the upstairs neighbors. Until one day the cat stepped into dog shit and traumatized everyone involved. Okupowaliśmy parter. Little Man chodził na spacery po ogrodzie dzielonym z sąsiadami z góry. Aż pewnego dnia kot wdepnął w psią kupę i zafundował traumę sobie i domownikom.

The reading nook was hiding a huge guest bed.
Wnęka do czytania ukrywała wielkie łóżko dla gości.

Lee was birthing his thesis in our bizarrely huge bathroom, where we moved the desk to. Lee rodził magisterkę w naszej dziwacznie wielkiej łazience, do której wstawiliśmy biurko.

We received some (temporarily) bad news.
Dotarły do nas kiepskie (chwilowo) wieści.


And shortly after we were already in a waiting room in South Carolina and then, for a few weeks, we traveled back and forth between the Carolinas. I już zaraz siedzieliśmy w poczekalni w Południowej, a potem przez kilka tygodni kursowaliśmy pomiędzy Karolinami.

A powwow at Pop's cabin.
Nasiadówa w chacie Popsa.


A detour of a closed mountain road in North Carolina spit us out in Weaverville, where (shriiieks and excited jumps) we came across a Highland calf.  Objazd zamkniętej górskiej drogi w Północnej wypluł nas w Weaverville, gdzie (piiiisk i podskoki) spotkaliśmy cielaka szkockiej rasy wyżynnej.

For a year now my culinary cravings have revolved around Korean grub. Korean House is one of my favorite restaurants in Asheville. The newly opened first Ethiopian restaurant in town unfortunately is not a serious player. Valentine's Day injera hearts? My eyes are tearing up and bleeding. Od roku moje kulinarne ciągoty krążą natrętnie wokół koreańskiego żarcia. Korean House jest jedną z moich ulubionych restauracji w Asheville. Nowo otwarta pierwsza etiopska restauracja w mieście niestety nie robi konkurencji, walentynkowe serca z indżery, moje oczy łzawią i krwawią.

6 comments:

  1. mieszkanie świetne, podobają mi się duuże łazienki, choć nie wiem czy byłabym zadowolona, gdybym musiała taką sprzątać. niezmiennie zachwycam się zdjęciami. ;) wspaniale ( z mojego punktu widzenia) pracować w domu!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dla mnie najważniejsze w łazience jest okno. Bez okna tworzę makijaże sceniczne. Metraż może być toalety w samolocie.
      Tak! Ja pojawiam się teraz w biurze dwa razy w miesiącu i kręci mnie to, ale oczywiście w dni biurowe towarzyskość milion, produktywność zero.

      Delete
  2. Dostrzegam krakowskie gadżety za Wielką Wodą, miło ;) Bardzo ładny ten wasz domek i cielaczek fantastyczny.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Niezłe oko! Domek, domek i po domku. Dobrze nam się tam mieszkało.

      Delete
  3. fajnie wasze życie wygląda, wciąż, nie było mnie tu ze dwa lata pewnie

    ReplyDelete

Tyler: Can I ask your name?
Ally: Anonymous.
Tyler: Anonymous? Is that Greek?