Tuesday, April 24, 2012

Fish pee, you are drinking fish pee.


6 days of bar tourism with Adam, a few days in Prague (oh yeah, Czech beer and stinky cheese!), a pit stop in Cieszyn. We are exhausted, and so are our livers. I have a feeling for the next couple of weeks we'll be living on salads and water. And in May, we will be doing a health experiment we have been talking about for years. I think it will be interesting but I'll write more about it when the time comes.

6 dni baroturystyki z Adamem, kilka dni w Pradze (och, czeskie piwo i sery-śmierdziuchy!), przystanek w Cieszynie. Jesteśmy wyczerpani, a nasze wątroby to dopiero! Mam przeczucie, że przez następne kilka tygodni będziemy żyć na sałatkach i wodzie. A w maju będziemy przeprowadzać zdrowotny eksperyment, do którego przymierzamy się już od kilku lat. Napiszę na ten temat więcej za jakiś czas.


At Dekafencja, which Lee claims is his favorite bar. Adam loved it too. Let me tell you, when these two get together, they have the craziest, most intense discussions on very random subjects.

W Dekafencji, która jest ulubionym barem Lee. Adam też się w niej zakochał. Mówię Wam, kiedy tych dwoje się spotyka, zawsze prowadzą najbardziej zwariowane, zawzięte dyskusje na zupełnie przypadkowe tematy.


Targowy. Probably the best milky bar in Krakow.
Targowy. Chyba najlepszy krakowski bar mleczny.

I have a list of bars I want to visit before we leave Krakow. Esze was one of them. The interior is interesting but I have two problems with it. 1. I love me some bar swings, but theirs are meant for tall people only - I can barely get my chin over the bar. 2. I don't trust bartenders who don't know how to make Wściekłe Psy (Dogs with Rabies)*, the most popular shot in Poland.

Mam listę barów, które chciałabym odwiedzić zanim wyprowadzimy się z Krakowa. Esze było jednym z nich. Wystrój jest ciekawy, ale knajpa ma u mnie dwa minusy. 1. Uwielbiam huśtawki w barach, ale te w Esze są tylko dla wysokich - ja ledwie mogę wystawić brodę ponad bar. 2. Nie ufam barmanom, którzy nie wiedzą jak zrobić Wściekłe Psy.

*Wiem, wiem, przeważnie tłumaczy się to jako Mad Dogs ale ja protestuję! 



At Kolanko no 6 we played my victorious round of Scrabble.
W Kolanku no 6 triumfalnie skosiłam chłopaków w Scrabble. 

Late night grub at Coco...
Późnowieczorne obżarstwo w Coco... 

...and a nightcap at Pracownia.
...i ostatni nocny drink w Pracowni.

The next morning, I started my day by stabbing myself with a wooden bird.
Następnego dnia rano wesoło rozpoczęłam dzień nabijając się na drewnianego ptaszka.

We spent some time shopping at Kleparz and later rewarded ourselves with ice cream. From Starowiślna, of course!
Spędziliśmy sporo czasu na zakupach na Kleparzu, a potem nagrodziliśmy się lodami za nasze trudy.

Ola, Tomek and their cat Kira came for dinner. Our cats have never met a girl cat before!
Ola, Tomek i ich kotka Kita przyszli do nas na obiad. Nasze koty nigdy wcześniej nie widziały kociej dziewczyny.

It was funny to watch her show our boys who the boss is!
Zabawnie było obserwować jak pokazała im kto tu rządzi!

16 comments:

  1. Do Eszewerii zaciągnęła mnie po raz pierwszy koleżanka, bo uparłam się, że wypiję tylko w knajpie z bordową kanapą, w miarę możliwości burdelową. Musiałam się zadowolić taką jak tam wtedy stała. Przynajmniej bordowa była w 100%-ach ;).

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ale to nie Eszeweria, tylko Esze :)

      Delete
    2. Hazel: No to niezłe masz wymagania :)

      Anonim: Zgadza się, to dwie różne (choć siostrzane) knajpy.

      Delete
    3. O mamo... już całkiem wypadłam z krakowskiego obiegu...

      Delete
  2. Antresola marzy mi się odkąd pamiętam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mi też się marzyła! Ale boję się, że jeszcze uda mi się z tych schodów spaść ;)

      Delete
  3. Ciekawe co to za zdrowotny eksperyment, skoro przymierzacie się już od lat to musi to być coś poważnego, w tej hustawkowej knajpie bylam w wakacje i mimo dobrego pierwszego wrazenia nie przypadla mi do gustu - nie pamietam juz dlaczego. Co z ta wasza wyprowadzka z Krakowa zdradzisz cos wiecej?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Miałam już niedawno pisać o naszych planach, ale okazało się, że ostateczna decyzja wcale nie jest taka ostateczna. Napiszę kiedy tylko przestaniemy się miotać. W każdym razie Kraków opuszczamy po obronie Lee.

      Delete
  4. Oh nie! Nie wyprowadzajcie się z Krakowa!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kiedy musimy! Chce nam się czego nowego. Ale będziemy tęsknić.
      No i nie wierzę, że jeszcze nie udało nam się spotkać, musimy to naprawić!

      Delete
  5. Ciebie watroba, a mnie zab. Zamienisz sie?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ouch! Nie zazdroszczę. Domyślam się, że na miejscu nie odważyłaś się szukać pomocy stomatologicznej ;)

      Delete
  6. Zanim się wybiorę do Krakowa (a marzy mi się letni wypad, choć nie wiem czy istnieje szansa spełnienia...) przejrzę jeszcze raz szczegółowo Twojego bloga. Coś mi podpowiada, że bardzo się przyda:-)

    Ach, podpisuję się pod BellaBlumchen - nie wyprowadzajcie się z Krakowa!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mam nadzieję, że do wakacji jeszcze uda mi się odwiedzić te miejsca, do których przez ostatnie dwa lata mnie nogi nie zaniosły! W Krakowie jest tyle do zobaczenia!
      Bu :(
      Życzę udanego wypadu!

      Delete
  7. nie miałam pojęcia, że takie miejsca istnieją w Krakowie!
    może Miesiąc Fotografii będzie dobrą wymówką , by tam znów zawitać.
    Hermelin, oh Hermelin! :)

    ..i nawet ja wiem , jak przygotować Wściekłego Psa (a nazwanie samej siebie Barmanką przychodzi mi ciężko :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj tak... nakladany...
      Ja w przypływach dobrego humoru serwowałam je w Stanach. Furorę robiły :)

      Delete

Tyler: Can I ask your name?
Ally: Anonymous.
Tyler: Anonymous? Is that Greek?