Sunday, July 8, 2012

Grif learns most of his body parts have been replaced by leftovers.

Zanim ogarnę zdjęcia, zapiski i myśli z Kairu (lecz czy to się w ogóle da ogarnąć?), będę kończyć temat krakowski, który wydaje się już się tak odległy w czasie. 

W międzyczasie były Gliwice, dopinanie guzików, upychanie wszystkiego co potrzebne na włóczęgę po Afryce w plecaku litrów 34 (włącznie ze śpiworem i buciskami trekkingowymi! jestem z tego faktu bardzo dumna), a potem podróż opóźnionymi pociągami do Warszawy, wylot z ewakuowanego lotniska i zderzenie z zupełnie innym światem.

Przed Wami: moja osoba w piekarniku pod Wawelem - camper ukraińskich kibiców - policjanci impotenci czyli straż miejska w akcji - kąpiel kota - potem inne różności - mecz Hiszpania-Portugalia - oraz wejście do naszej kamienicy i nasza ulica.

A ja uciekam, bo czeka na mnie egipskie piwo, późny obiad i ładowanie akumulatorów na kolejny dzień kairskiego chaosu.
 



Wednesday, July 4, 2012

Our neighborhood - this solar system, the cosmos, actually.

While searching for organic lemons, I discovered the beautiful surroundings of the Axentowicz Square. A few days later, I returned in the fine company of Lee and my Pentax.
W czasie poszukiwań eko cytryn odkryłam piękną okolicę Placu Axentowicza. Kilka dni później wróciłam tam w towarzystwie Lee i Pentaxa.



P.S. Hej Jar of Cherry Jam, to właśnie TE zdjęcia.

Sunday, July 1, 2012

Good-bye desk, good-bye chair, good-bye, uhh...

This was our apartment, until yesterday. I can't process that today somebody else calls it home...
Our lease included July so, to avoid paying for this month, we took it upon ourselves to find a new tenant. Most of these pictures were taken for the sake of the ad. That explains the rare neatness of the place.

Do wczoraj nasze mieszkanie. Nie mogę uwierzyć, że od dzisiaj ktoś inny nazywa je domem... 
Nasza umowa obowiązywała do końca lipca, więc żeby nie płacić za kolejny miesiąc, wzięliśmy na siebie znalezienie nowego lokatora. Większość zdjęć zrobiona była właśnie na potrzeby ogłoszenia. To wyjaśnia obcy nam na co dzień stan, w którym każda rzecz jest na swoim miejscu.




I can't believe how much stuff we have accumulated! We sold some, gave some away, and we still did not fit into one car! Things you own really do get to own you. I have an itch to pack my backpack and turn the rest into a bonfire.

Now, we're catching our breath in Gliwice and searching for a couch in Cairo.


Nie mogę uwierzyć ile nagromadziliśmy rzeczy! Część sprzedaliśmy, część rozdaliśmy, a i tak nie zmieściliśmy się do jednego samochodu! Rzeczy, które posiadamy naprawdę biorą nas w swoje posiadanie. Mam ochotę spakować plecak, a z reszty zrobić ognisko.

Teraz łapiemy oddech w Gliwicach i szukamy kanapy w Kairze.